Stojący rower miejski. Duży spadek liczby wypożyczeń
02.08.2019
O prawie połowę spadła liczba wypożyczeń Radomskiego Roweru Miejskiego w porównaniu z poprzednimi latami. Dlaczego?
Od początku kwietnia do końca czerwca radomianie wypożyczali rowery miejskie 42,3 tys. razy. W kwietniu – 13,4 tys., w maju – 12,3 tys. i w czerwcu – 16,6 tys. razy. To o blisko połowę mniej niż w poprzednich latach. W ubiegłym roku przez trzy pierwsze miesiące radomianie wypożyczali rowery 70 tys. razy, a w 2017 wypożyczeń w analogicznym okresie było ponad 77 tysięcy.
W lipcu tego roku wypożyczeń było 13 tys., także prawie dwa razy mniej niż w 2017 r. (23,6 tys.).
Łącznie do końca lipca radomianie jeździli na rowerach 55 tys. razy. Do końca sezonu zostały trzy miesiące i nic nie wskazuje na to, żebyśmy zbliżyli się do wyników z poprzednich lat. Przez cały sezon 2018 rowery miejskie były wypożyczane 121 tys. razy, a w 2017 r. – 152 tys. razy.
– To jest spadek spektakularny, w tym czasie w innych miastach z roku na rok odnotowuje się duże wzrosty. Przykładowo w trochę mniejszych Gliwicach – mimo 15 darmowych minut – w lipcu 2019 było aż o 1000 więcej wypożyczeń niż rok wcześniej – komentuje Sebastian Pawłowski, kanclerz Bractwa Rowerowego.
Jego zdaniem niska liczba wypożyczeń może być skutkiem fatalnego stanu rowerów w poprzednim sezonie. – Podstawą dobrego działania systemu roweru miejskiego jest jego niezawodność. Jeśli ktoś raz, drugi, trzeci przychodzi na stację wypożyczeń, a w niej nie ma sprawnego jednośladu, to w końcu zupełnie przestaje rowerów miejskich używać – tłumaczy.
Robert Dębicki, dyrektor zarządzający MOSiR-u zapewnia, że ośrodek w tym sezonie bardziej skrupulatnie kontroluje stan rowerów. – Robimy niezapowiedziane kontrole, w trakcie których objeżdżamy wszystkie stacje i rowery. Także statystyki straży miejskiej potwierdzają, że jest lepiej, bo spadła liczba interwencji związanych z dewastacjami jednośladów – mówi Rober Dębicki.
Od kwietnia do końca czerwca strażnicy mieli 59 interwencji związanych z rowerami miejskimi. W analogicznym okresie ubiegłego roku – 161. Do ideału ciągle jednak daleko, tym bardziej, że odczucia użytkowników są inne niż Pawłowskiego i Dębickiego.
– Całkiem niedawno usiłowałem wypożyczyć rower ze stacji przy Jana Pawła II, było ich kilka, ale żaden nie nadawał się do jazdy. Albo uszkodzone siodełko, albo roweru nie dało się wypiąć. A prawdziwą plagą w tym roku są niedopompowane opony – opowiada Damian z Młodzianowa.
– W pierwszym roku działania korzystałam z roweru miejskiego bardzo często, zwłaszcza że stacje mam blisko domu i przy pracy. W poprzednim roku zaczęły się awarie. Wiele rowerów było w złym stanie, nieraz rezygnowałam z jazdy, bo bałam się wypadku. W dodatku stacja przy pracy była ciągle popsuta, rowery się nie wczepiały – narzeka radomianka.
Jej zdaniem w tym roku wcale nie jest lepiej. – Wypożyczonego roweru często nie można wypiąć. Jednego dnia wypożyczyłam trzy kolejne, a w końcu pojechałam autobusem. W dodatku cała usmarowana, najprawdopodobniej to ekipa reperująca rowery zostawiła na ramie i siodełku smar. Stacja przy mojej pracy wciąż jest awaryjna. W lipcu wypożyczonego roweru nie mogłam wpiąć do żadnego elektrozamka, choć wolnych było sporo. Linką też się nie dało. Nie zadziałał żaden kod, ani ten z aplikacji, ani podany przez operatora na infolinii – relacjonuje. – Akurat przyjechał bus do naprawy i doszło do zabawnej sytuacji. Kierowca busa sprawdził w systemie i według niego mój rower stał wciąż na stacji przy moim domu, a nie przy pracy. Uparłam się i czekałam na zreperowanie stacji, bo rower musiała bym zostawić całkiem niezabezpieczony. Po jakimś czasie elektrozamki zaskoczyły. Sprawdziłam w aplikacji, czy rower został zwrócony. Był, ale za czekanie, by roweru nikt nie ukradł, system naliczył mi kilka złotych – dodaje kobieta.
Inny czytelnik opowiada, że wypożyczył rower, w którym kierownica kręciła się dookoła, a przednie koło nie skręcało w ogóle.
Czy użytkowników można odzyskać? Kanclerz Bractwa przekonuje, że tak, ale do tego potrzebne są inwestycje także tylko pośrednio związane z rowerem miejskim.
– Bractwo Rowerowe już podczas konsultacji społecznych wskazywało, że miasto wielkości Radomia powinno mieć około 40 stacji. To umożliwiłoby efektywne korzystanie z rowerów publicznych. Przez trzy lata funkcjonowania Radomskiego Roweru Miejskiego udało się pozyskać tylko dwie stacje sponsorskie – jedną zlokalizowaną na peryferiach za obwodnicą południową i jedną przy ul. Wierzbickiej, na której panuje duży ruch samochodowy i nie ma drogi dla rowerów – wylicza.
Podkreśla, że do jazdy na rowerze, nie tylko miejskim może zachęcić budowa kolejnych dróg rowerowych.
– Tylko z Ustronia dotrzemy do śródmieścia po dedykowanej infrastrukturze. Cały czas nie ma połączenia między innymi z Borek, Południa, Gołębiowa, zaś z Michałowa połączenie jest niepełne, gdyż brakuje fragmentów tras na kluczowym odcinku Chrobrego od skrzyżowania z ul. 11 Listopada do pl. Jagiellońskiego. Wszelkie badania wskazują, że tylko budowa dróg dla rowerów jest w stanie zachęcić mieszkańców do przesiadki na dwa kółka – przekonuje Sebastian Pawłowski.
Zaznacza, że w tym roku kończy się umowa z Nextbike Polska, a Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji będzie ogłaszał nowy przetarg na operatora systemu. – Słynna nowojorska urzędniczka Janette Sadik-Khan zwykła mawiać: „Jeśli myślicie o rowerach miejskich, to albo idźcie na całość, albo zrezygnujcie”. Wydaje się, że wraz ze zbliżającym się końcem umowy na obsługę Radomskiego Roweru Miejskiego wszyscy powinniśmy się zastanowić nad tym cytatem. Najważniejsze jest to, żeby wyciągnąć wnioski z problemów, które występują – mówi.
– Na pewno w nowym przetargu pojawią się zapisy, które ułatwią nam kontrole stanu rowerów i egzekwowanie kar – zapowiada Robert Dębicki. Dodaje, że prawdopodobnie pojawią się też nowe stacje.
W Ośrodku planują konsultacje dotyczące lokalizacji nowych stacji. – Liczymy, że dzięki nim, a także wiosennemu otwarciu systemu z nowym operatorem o rowerze miejskim znów zrobi się głośno i uda się odzyskać użytkowników – słyszymy od dyrektora.
Źródło: Tomasz Dybalski, Gazeta Wyborcza Radom